Ciało leży nieruchomo.
Ogień je otacza, ale ono już tego nie czuje.
Ból… strach… oddech… wszystko zostaje po tamtej stronie.
A wtedy dzieje się coś, czego nie potrafimy wytłumaczyć słowami.
Dusza wstaje.
Nie gwałtownie.
Nie w panice.
Spokojnie.
Jakby od dawna wiedziała, że ten moment nadejdzie.
Patrzy na ciało, które jeszcze przed chwilą było „nią”.
Na dłonie, które pracowały.
Na serce, które kochało.
Na oczy, które płakały i śmiały się przez całe życie.
I nagle rozumie:
to nigdy nie było nią naprawdę.
🌫️ Cisza po drugiej stronie
Nie ma krzyku.
Nie ma chaosu.
Jest cisza… taka, jakiej nie zna ziemia.
Dusza nie czuje ognia.
Nie czuje ciężaru.
Nie czuje bólu.
Czuje coś innego:
uwolnienie.
Czas przestaje istnieć.
Nie ma „wczoraj” ani „jutra”.
Jest tylko teraz.