„Przyszedłem na wigilijną kolację kulejąc, z nogą w gipsie. Kilka dni wcześniej moja synowa celowo mnie popchnęła. Kiedy wszedłem, mój syn zaśmiał się szyderczo: »Moja żona właśnie dawała ci nauczkę. Zasłużyłeś na to«. Wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Uśmiechnąłem się i otworzyłem. »Proszę wejść, panie oficerze«”.

Ale widziałam wszystko. Sposób, w jaki jechał za szybko na zakrętach, przez co moja stopa uderzyła w deskę rozdzielczą i bolała jeszcze bardziej. Spojrzenia, które rzucał w lusterko wsteczne, nie z troski, ale z wyrachowaniem. Testował moją wrażliwość, moją zależność, sprawdzał, jak daleko może mnie posunąć, teraz, gdy dosłownie byłam ranna.

Kiedy wróciliśmy do domu, Jeffrey czekał przy drzwiach. Delikatnie pomógł mi wysiąść z samochodu i wsiąść na wózek, ale jego oczy były puste. Nie było w nich miłości, szczerego ojcowskiego zainteresowania, tylko odgrywanie roli, którą sam sobie wybrał.

Zaprowadzili mnie do mojego pokoju, a Melanie przyniosła zupę. Nic nie jadłem. Powiedziałem, że leki ze szpitala odebrały mi apetyt. Prawda jest taka, że ​​nie ufałem niczemu, co od nich pochodziło. Nie po podsłuchanej rozmowie o dodawaniu leków do jedzenia. Zupa mogła być zupełnie zwyczajna, ale nie zamierzałem ryzykować.

Tej nocy, sam w pokoju z zamkniętymi drzwiami, zadzwoniłem do Mitcha. Powiedział mi, że zebrał wszystkie nagrania z kamer z ostatnich dwóch miesięcy. Mieliśmy godziny materiału pokazującego podejrzane rozmowy, spotkania z Julianem, dyskusje o ich planach i, co najważniejsze, krystalicznie czysty zapis napadu na schodach.

Opowiedziałem jej o moich planach na świąteczną kolację. Przez chwilę milczała, a potem zapytała, czy jestem pewien. To miało nieodwracalnie zniszczyć moją rodzinę. Odpowiedziałem, że moja rodzina rozpadła się w momencie, gdy mój syn roześmiał się z mojego bólu i powiedział, że zasłużyłem na cierpienie. W święta chciałem to po prostu oficjalnie uczynić.

Mitch zgodził się pomóc. Powiedział, że będzie koordynował działania z policją i że potrzebujemy obecności funkcjonariuszy w odpowiednim czasie. Skontaktował się również z doktorem Arnoldem, moim prawnikiem, i Robertem, księgowym. Wszyscy musieli być świadomi tego, co się wydarzy.

Leave a Comment