Następnego dnia zadzwonił mój telefon. To był kierownik restauracji.
Wyjaśnił, że zbadali sytuację i chcą poznać mój punkt widzenia. Spokojnie opowiedziałem mu, co się stało, bez złości czy oskarżeń. Ku mojemu zaskoczeniu, szczerze przeprosił. Przyznał, że zachowanie kelnera było niewłaściwe i podziękował mi za zabranie głosu.
Rozmowa nie była zwycięstwem. Czułem się, jakby to był koniec.
Ta kolacja nie poszła tak, jak planowałem. Ale pozostawił mi coś cenniejszego niż idealny wieczór: przypomnienie, że godność nie wymaga konfrontacji, tylko szczerości – i że szacunek, kiedyś